sobota, 23 sierpnia 2008
Wiem, straciliśmy całe lata. Nasi ludzie byli in rebus navalibus niestety całkowicie niedoświadczeni. Należało wywołać w narodzie powszechny ruch, mało tego, entuzjazm dla marynarki. Trzeba było powołać Towarzystwo Wspierania Floty, uchwalić ustawę o flocie, przy czym Anglicy - a może powiem raczej: moi mili angielscy kuzyni? - mimo woli mi dopomogli, kiedy to podczas wojny burskiej - Pamięta Pan, Drogi Przyjacielu - najzupełniej bezprawnie zagarnęli dwa nasze parowce u wschodnioafrykańskiego wybrzeża. Oburzenie w Rzeszy było wtedy wielkie. Przydało się to w Reichstagu. Chociaż wypowiedziane przeze mnie zdanie - „My, Niemcy, musimy przeciwstawić angielskim ‘Dreadnoughtom’ naszych pancernych ‘Nieustraszonych’- wywołało różnorodną wrzawę. (Tak-tak, Drogi Eulenburgu, wiem: moim największym pokuszeniem jest i pozostanie Biuro Telegraficzne Wolffa).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz