On robił w odlewni. Tam odlewali lufy do armat. Ze wszystkimi dodatkami. Do wojny było tylko parę lat. Roboty nie brakowało. Aż raz odlali kolubrynę, co to z niej wszyscy bardzo byli dumni, bo czegoś tak ogromniastego jak świat światem jeszcze nikt nie widział. A że od nas z Kolonii dużo luda robiło w odlewni, nawet oba nasze stołowniki, to ciągle gadało się o tej kolubrynie, choć sprawa podobno była strasznie tajna. Ale ani rusz nie dawało się jej skończyć. Z wyglądu kolubryna była podobno jak moździerz. Z taką przyciętą lufą. Mówili, że to kaliber czterdzieści dwa centymetry. Ale parę razy odlew lufy nie wyszedł jak trzeba. A i poza tym sprawa się przeciągała. Ale ojciec zawsze mówił: Jakby ktoś mnie się pytał, nie zdążymy, zanim się zacznie na całego. A może Krupp, jak to Krupp, sprzeda kolubrynę carowi do Rosji.
A kiedy po paru latach zaczęło się na dobre, to nie sprzedali kolubryny, tylko z daleka bombardowali z niej nawet Paryż. Wszędzie mówili na nią Gruba Berta. Również tam, gdzie nikt mnie nie znał. A to odlewniki z naszej Kolonii pierwsze tak ją po mnie nazwały, bo akurat ja byłam z nas najgrubsza. Wcale mnie się nie podobało, że wszędzie gęby sobie mną wycierają, choć mój ślubny mnie mówił: Przecież nikt ci nie chce dokuczyć. Tymczasem ja nigdy nie przepadałam za armatami, choć żeśmy żyli z tego, co się robiło u Kruppa. Jakby się ktoś mnie pytał, tośmy żyli całkiem nieźle. Nawet gęsi i kury biegały po naszej Kolonii. Prawie każdy trzymał wieprzka w chlewiku. A jak przyszła wiosna, to tyle było króli...
Podobno na wojnie z tej ich Grubej Berty nie było dużego pożytku. Francuzy pokładały się ze śmiechu, jak kolubryna ani rusz nie mogła trafić do celu. A mój ślubny, co to go Ludendorff na sam koniec wziął do landszturmu, no i został się za kalekę, a my musieliśmy wynieść się z Kolonii i żyjemy w wynajmowanej altanie za moje marne oszczędności, zawsze mnie mówi: Nie ma co się żołądkować, Berta. Co do mnie - to spokojnie możesz jeszcze przybrać na wadze, grunt, żebyś nam zdrowa była...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz