Czyżbym to ja zbudował, nie, nie zaplanował i zaprojektował, ale w ciągu dobrych czternastu lat jako odpowiedzialny kierownik budowy położył fundamenty, układał warstwa po warstwie, wznosił, piętrzył pod niebo tę masę sterczącą groźnie na płaskim terenie, skamieniałego kolosa, ekspresyjne urojenie fajdającego granitem architekta?
Dzisiaj, kiedy to mija z górą rok, odkąd uroczyście położyło się końcowy zwornik i jeden z moich podmajstrzych własnoręcznie zalepił ostatnie spoiny, powiedziałem do radcy dworu Thiemego, który stoi na czele Związku Patriotów i - jak Rzesza długa i szeroka - wykołatał sześć milionów: - Całość cokolwiek przyduża!
- Tak powinno być, Krause, tak powinno być. Mając dziewięćdziesiąt jeden metrów przewyższamy pomnik w górach Kyffhäuser o ni mniej, ni więcej tylko dwadzieścia sześć...
Ja na to: - A Świątynię Cesarską przy Porta Westfalica o prawie trzydzieści...
- I dokładnie o trzydzieści berlińską Kolumnę Zwycięstwa... - A co dopiero pomnik Hermanna! Nie mówiąc o monachijskiej
Bavarii z jej zaledwie dwudziestu siedmiu metrzykami...
Radca dworu Thieme wyczuł chyba moją kpinę: - W każdym razie równo w sto lat od bitwy narodów symbol naszej patriotycznej pamięci zostanie jak najuroczyściej poświęcony.
Ja do jego ojczyźnianej zupy dorzuciłem parę wątpliwości: - Jak by wszystko było parę numerów mniejsze, to też by wystarczyło - a potem zacząłem rozprawiać o sprawach fachowych, raz jeszcze kopiąc fundamenty: - Same śmiecie z Lipska i okolic. Rok po roku, warstwa po warstwie śmiecie. Ale wszystkie moje ostrzeżenia — na tym nie ma jak budować, niedługo pojawią się pęknięcia, takie niedbalstwo pociągnie za sobą ciągłe wydatki na reperacje - nie zdały się wtedy na nic.
Thieme patrzył zgnębiony, jak gdyby już teraz żądano od niego ogromnych sum na konserwację. - Tak - ciągnąłem - gdybyśmy kopali fundamenty nie na śmietnisku, tylko na twardym gruncie pola bitwy, wydobylibyśmy mnóstwo czaszek i kości, szabel i lanc, strzępy mundurów, całe i rozpłatane hełmy, oficerskie galony i pospolite guziki, wśród nich pruskie, szwedzkie, habsburskie, ale też przynależne do polskiej legii i naturalnie guziki francuskie, zwłaszcza francuskiej gwardii. Poległych przecież nie brakowało. Blisko sto tysięcy złożyły w ofierze zgromadzone narody
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz