Ale bez względu na to, czy chodziło o szańcowanie, fasowanie jedzenia czy nocne przeciąganie przewodów, można było wyciągnąć od nich każdy szczegół. Wspominali precyzyjnie i bardzo rzadko gubili się obaj w anegdotach, na przykład w rozmówkach, jakie Jünger z wysuniętego naprzód podkopu ucinał sobie z oddalonym ledwie o trzydzieści metrów „Tommym” albo „Francem”, polegając na wyniesionej ze szkoły znajomości obcych języków. W trakcie dwóch opisywanych ataków i kontrataków ogarnęło mnie uczucie, że byłam ich naocznym świadkiem. Następnie mówiło się o angielskich minach kulistych i ich działaniu, o tak zwanych „grzechotkach”, minach butelkowych, szrapnelach, o niewypałach i ciężkich granatach z zapalnikami uderzeniowymi, natychmiastowymi i opóźnionymi, oraz o dźwiękach zbliżających się pocisków różnego kalibru.
Obaj panowie umieli naśladować poszczególne głosy tego rodzaju zatrważających koncertów zwanych „zaporą ogniową”. Musiało to być piekło. - A przecież - stwierdził pan Jünger - w nas wszystkich było coś, co podkreślało i uduchawiało brutalność wojny, była rzeczowa radość z niebezpieczeństwa, rycerski pęd do zwycięstwa w walce. Ba, mogę powiedzieć, że z biegiem lat ogień tej permanentnej bitwy wytapiał coraz czystsze, coraz odważniejsze żołnierstwo...
Pan Remarque zaśmiał się swemu vis-á-vis prosto w oczy: - E tam, Jünger! Co to za podniosłe gadanie. Ci frontowcy w za dużych buciorach i ze zmartwiałym sercem byli do szpiku kości zezwierzęceni. Być może już nie bardzo wiedzieli, co to jest lęk. Ale śmiertelny strach był wciąż obecny. Co oni umieli? Rżnąć w karty, przeklinać, wyobrażać sobie rozkraczone kobiety i prowadzić wojnę, a więc mordować na rozkaz. Mieli też specjalistyczną wiedzę: potrafili rozmawiać o wyższości saperki nad bagnetem, bo saperką można było nie tylko pchnąć pod brodę, ale i uderzyć z całej siły, choćby skosem między szyję a bark. Takie uderzenie łatwo dochodzi do klatki piersiowej, podczas gdy bagnet często grzązł między żebrami i trzeba było kopnąć w brzuch, żeby go wyciągnąć...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz