Ale oto pływają już pierwsze urzeczywistnione marzenia. A dalsze? Tirpitz się nimi zajmie. Dla mnie w każdym razie pozostaje w dalszym ciągu ogromną przyjemnością szkicowanie okrętów liniowych i krążowników pancernych. Obecnie na serio przy mojej sekreterze, przy której, jak Panu wiadomo, siedzę na siodle, w każdej chwili gotów do ataku. Po zwyczajowej konnej przejażdżce moim porannym obowiązkiem jest śmiałe wybieganie naprzód i rzucanie na papier naszej tak jeszcze młodej floty w zestawieniu z wrogą przewagą, wiem przecież, że Tirpitz, jak ja, stawia na wielkie okręty. Musimy górować szybkością, zwrotnością, siłą ogniową. Przychodzą mi na myśl odpowiednie pomysły. Często jest tak, jak gdyby w tym akcie tworzenia wielkie okręty wyskakiwały mi z głowy. Wczoraj zobaczyłem oczami wyobraźni i nakreśliłem kilka ciężkich krążowników, „Seydlitza”, „Blüchera”. Widzę, jak całe eskadry płyną w szyku torowym. Ciągle brakuje wielkich okrętów wojennych. Tirpitz uważa, że tylko dlatego łodzie podwodne muszą poczekać.
Ach, gdybym jak dawniej miał w pobliżu Pana, mego najlepszego przyjaciela, pięknoducha i miłośnika sztuk! Jak śmiało i proroczo by się nam rozmawiało. Z jakim zapałem uspokajałbym Pańskie obawy. Owszem, najdroższy Eulenburgu, chcę być księciem pokoju, ale zbrojnym...
Philipp Eulenburg (1847-1921), zaufany przyjaciel i wpływowy doradca Wilhelma II, odsunięty przez cesarza pod presją kampanii prasowej zainicjowanej przez Maximiliana Hardena. (Przyp. tłum.)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz