sobota, 23 sierpnia 2008

W połowie lat sześćdziesiątych, po kilkakrotnie podejmowanych a bezowocnych staraniach dwóch kolegów z instytutu, udało mi się wreszcie namówić obu starszych panów na spotkanie. Być może do mnie, młodej kobiety, uśmiechnęło się szczęście, a ponadto będąc Szwajcarką dysponowałam atutem neutralności. W moich listach, jakkolwiek rzeczowo naszkicowałam w nich nasze zadanie badaw­cze, dosłuchano się chyba delikatnego, jeśli nie nieśmiałego zapytania; w ciągu kilku dni niemal jednocześnie nadeszły pozytyw­ne odpowiedzi.
Opowiadałam moim kolegom o tej pamiętnej, trochę jakby przedpotopowej parze. Zarezerwowałam spokojne pokoje w hote­lu „Pod Bocianem”. Tam przesiadywaliśmy, najczęściej na pięterku rótisserii, z widokiem na Limmat, ratusz naprzeciwko i kamienicę „Pod Ogarem”. Pan Remarque - wówczas w sześćdziesiątym siódmym roku życia — przyjechał z Locarno. On, widać, że światowiec, wydał mi się wątlejszego zdrowia aniżeli czerstwy pan Jünger, który skończywszy niedawno siedemdziesiątkę miał uderza­jąco sportowe ruchy. Zamieszkały na ziemi wirtemberskiej, przybył przez Bazyleę, mając za sobą pieszą wędrówkę przez Wogezy do Hartmannsweilerkopf, o który kiedyś toczono krwawe walki.
Nasza pierwsza rozmowa zaczęła się dość opornie. Moi panowie „świadkowie epoki” z dużą znajomością rzeczy rozprawiali o szwaj­carskich winach: Remarque chwalił gatunki tessińskie, Jünger na pierwszym miejscu stawiał dole z francuskojęzycznych regionów. Obaj wyraźnie starali się czarować swoim dobrze zakonserwowa­nym wdziękiem. Zabawnie, ale i drażniąco wypadały ich próby zagadywania mnie w szwajcarskim dialekcie. Ale potem gdy zacytowałam początek często w czasie pierwszej wojny światowej śpiewanej pieśni - „Flandryjski taniec śmierci” - której autor pozostał anonimowy: „Śmierć jedzie na karym rumaku, śmierć goni każdego wojaka”, najpierw Remarque, a niebawem także Jünger zanucili przejmująco smutną melodię; obaj znali słowa kończące każdą zwrotkę: „Wojacy we Flandrii, biada wam, ach, biada, kostucha karego rumaka dosiada”. Potem popatrzyli w stronę katedry, której wieże górowały nad kamienicami przy Schiffslände.

Brak komentarzy: