W połowie lat sześćdziesiątych, po kilkakrotnie podejmowanych a bezowocnych staraniach dwóch kolegów z instytutu, udało mi się wreszcie namówić obu starszych panów na spotkanie. Być może do mnie, młodej kobiety, uśmiechnęło się szczęście, a ponadto będąc Szwajcarką dysponowałam atutem neutralności. W moich listach, jakkolwiek rzeczowo naszkicowałam w nich nasze zadanie badawcze, dosłuchano się chyba delikatnego, jeśli nie nieśmiałego zapytania; w ciągu kilku dni niemal jednocześnie nadeszły pozytywne odpowiedzi.
Opowiadałam moim kolegom o tej pamiętnej, trochę jakby przedpotopowej parze. Zarezerwowałam spokojne pokoje w hotelu „Pod Bocianem”. Tam przesiadywaliśmy, najczęściej na pięterku rótisserii, z widokiem na Limmat, ratusz naprzeciwko i kamienicę „Pod Ogarem”. Pan Remarque - wówczas w sześćdziesiątym siódmym roku życia — przyjechał z Locarno. On, widać, że światowiec, wydał mi się wątlejszego zdrowia aniżeli czerstwy pan Jünger, który skończywszy niedawno siedemdziesiątkę miał uderzająco sportowe ruchy. Zamieszkały na ziemi wirtemberskiej, przybył przez Bazyleę, mając za sobą pieszą wędrówkę przez Wogezy do Hartmannsweilerkopf, o który kiedyś toczono krwawe walki.
Nasza pierwsza rozmowa zaczęła się dość opornie. Moi panowie „świadkowie epoki” z dużą znajomością rzeczy rozprawiali o szwajcarskich winach: Remarque chwalił gatunki tessińskie, Jünger na pierwszym miejscu stawiał dole z francuskojęzycznych regionów. Obaj wyraźnie starali się czarować swoim dobrze zakonserwowanym wdziękiem. Zabawnie, ale i drażniąco wypadały ich próby zagadywania mnie w szwajcarskim dialekcie. Ale potem gdy zacytowałam początek często w czasie pierwszej wojny światowej śpiewanej pieśni - „Flandryjski taniec śmierci” - której autor pozostał anonimowy: „Śmierć jedzie na karym rumaku, śmierć goni każdego wojaka”, najpierw Remarque, a niebawem także Jünger zanucili przejmująco smutną melodię; obaj znali słowa kończące każdą zwrotkę: „Wojacy we Flandrii, biada wam, ach, biada, kostucha karego rumaka dosiada”. Potem popatrzyli w stronę katedry, której wieże górowały nad kamienicami przy Schiffslände.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz